Nudności i wymioty w ciąży to częsty objaw pojawiający się u ciężarnych w 1. trymestrze. Niesłusznie bagatelizowane, nie są leczone, co przyczynia się do pogorszenia jakości życia, a nierzadko także nasilenia objawów. W późnym stadium są trudne do opanowania, dlatego warto skorzystać z konsultacji już na początku ich występowania. Czy powinno się straszyć dziecko, gdy nie słucha? Czy straszenie dziecka ma sens? Czy straszenie dziecka należy do dobrych, czy złych metod wychowawczych? Czy straszenie dziecka ma jakieś negatywne skutki? Ja sama jestem w ciąży i niedługo będę mieć dziecko i uważam, że nie powinno się straszyć. Mój brat zaś ciągle czymś straszy swoją córkę, Wzrasta ilość tlenu we krwi oraz poprawia się wydolność układu oddechowego. Zazwyczaj proces rzucenia palenia trwa kilkanaście tygodni. W tym czasie regularnie dostarcza się organizmowi coraz mniejszą ilość nikotyny, aż do całkowitego jej wyeliminowania. Nasza Apteka Internetowa przychodzi z pomocą osobą uzależnionym od nikotyny. Przekonaj się, dlaczego nigdy nie powinnaś się poddawać. Każdy z nas przeżywa czasem chwile zwątpienia i ma wrażenie, że wszystko traci sens, jednak najgorszym wyjściem w takim momencie jest poddanie się. W tym wpisie dowiesz się, dlaczego nigdy nie powinnaś tego robić. Dlaczego nie wolno się poddawać? Życie składa się nie tylko z samych sukcesów […] W ciąży ważne jest dostarczenie nie tylko odpowiedniej ilości pokarmów, lecz również istotny jest ich skład jakościowy, czyli zawartość witamin i mikroelementów, które są niezbędne Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Mów, że sobie tego nie życzysz. Uprzedzając fakty, jasno dawaj do zrozumienia otoczeniu, że nie życzysz sobie dotykania twojego brzucha. Jeśli ktoś spyta cię dlaczego, nie musisz się tłumaczyć: taka jest twoja decyzja i koniec. Możesz też odpowiedzieć, ze dotykanie twojego ciała jest dla ciebie niekomfortowe. . Obecna sytuacja geopolityczna polski nie jest najlepsza. Z roku na rok ilość urodzeń spada, a co za tym idzie struktura społeczna staje się coraz bardziej nie stabilna. Najprościej w świecie starzejemy się. Brak polityki prorodzinnej to oczywiście inny osobny temat rzeka jednak jak tu pokonać mentalność pracodawców twierdzach ze matka to tylko problem. Pracujące młode matki Statystycznie najgorszą sytuacje na rynku pracy mają młode matki, które zwalnia się przy najbliższej okazji bardzo rzadko zdarza się aby kobieta po okresie ochronnym miała jeszcze miejsce pracy. Zdarza się niestety i tak ze pracodawca znajdzie sposób na pozbycie się ciężarnej i to za pomocą białych rękawiczek. Jednak nie generalizujmy. W tej sprawie oczywiście są i pozytywy i negatywy po obu stronach. Z jednej strony pracodawca, któremu najczęściej bardzo szybko kobiet fundują L4 tak z tym, że prócz chwilowej nie obecności pracownika koszty jego utrzymania ponosi jedynie przez pierwsze 30 dni trwania takiego zwolnienia wiec w gruncie rzeczy bilans strat i zysków się zeruje. W miejsce ciężarnej kobiety można spokojnie zatrudnić kogoś na zastępstwo lub rozdzielić jej obowiązki. Po tym kiedy kończy się kobiecie L4 przechodzi na macierzyński gdzie również pracodawca nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów. Okres ochronny Nadchodzi jednak nie ubłaganie czas powrotu do pracy i tu mamy okres ochronny który wynosi 12 miesięcy oraz ciekawy przywilej dla matek karmiących gdzie mogą powrócić w nie pełnym wymiarze godzin czy też skorzystać z godzinnej przerwy na karmienie zamienne na szybszy powrót do domu. Sadze ze to również nie jest nadmierne obciążenie niestety po okresie ochronnym najczęściej bajka się kończy. Pracodawcy boja się przede wszystkim „wiecznego „ L4 na dziecko, które będzie wciąż chorować i kolidować z obowiązkami pracującej mamy. Sytuacja ma się jeszcze gorzej jeśli taka mam traci prace bo przekonać nowego pracodawcę, że będąc mama można dobrze pracować jest jeszcze trudniej. Jednak nie zawsze musi tak być nie każde dziecko to wieczna choroba a pyzatym obowiązkami zawsze można dzieli się z partnerem lub rodzina dla chcącego nic trudnego. Motywacja i determinacja Ciekawym spostrzeżeniem są badania instytutu psychologii, które stwierdzają że młoda mama jest dużo bardziej zmotywowanym i rzetelnym pracownikiem niż samotna kobieta czy tez bezdzietna. Posiadanie potomstwa wymusza wręcz na kobiecie większe poczucie odpowiedzialności i bardziej dba o miejsce pracy bo boi się pogorszenia sytuacji materialnej swojej rodziny. Taki potencjał drodzy pracodawcy warto wykorzystać i zamiast straszyć perspektywa zwolnienia zachęcać kobiety do podnoszenia swoich kalifikacji w okresie urlopu macierzyńskiego. Czy perspektywa zmotywowanej odświeżonej pracownicy po urlopie macierzyński i to w dodatku na przykład z nowym językiem obcym nie brzmi kusząco. Oczywiście nie wszystko brzmi tak bajkowo a każda kobieta wraca do pracy i natychmiast wskakuje w rytm narzucony przez rzeczywistość. Owszem drodzy pracodawcy, dzieci będą chorować ale nie jest to rzecz stała. Będą szczepienia wizyty lekarskie, ale warto pamiętać, że to dzieci nasze i naszych pracowników będą pracować na emerytury nas wszystkich i jeśli nie pozwoli ich rodzica spokojnie pracować niestety dzieci będzie coraz mniej a co za tym idzie system emerytalny się wykolei. A poza tym sami macie lub mięliście dzieci i nikt wam nie zarzucał ze jesteście problemem dla społeczeństwa. Dobra wola obu stron Kwestia pracujących mam powracających do pracy jest i tak nie jako prosta wymaga dobrej woli z obu stron. Gorzej jest znacznie kiedy kobieta z dzieckiem szuka pracy. Teoretycznie nie wolno na rozmowie kwalifikacyjnej pytać o status prywatny danej osoby. Jednak w rzeczywistości sprawa wygląda zupełnie inaczej, już podczas pierwszego kontaktu przez telefon można usłyszeć klasyczne pytanie „ czy ma Pani dzieci”. Sprawy potem w większości wypadków toczą się błyskawicznie dla grzeczności rozmowa kwalifikacyjna lub jasny sygnał, że chodź potencjalny pracownik posiadał by niebywale predyspozycje do stanowiska oferowanego przez pracodawcę będzie wolał poszukać kogoś bez dzieci lub młodego ojca bo w końcu to jego partnerka będzie siedzieć w dom z dzieckiem nie on. Miejmy jednak nadzieje, że te złe doświadczenia to nie reguła. A obraz matki jako pracownika stopniowo będzie uległa zmianie. Pieniądze na leczenie pacjentów onkologicznych, w tym dzieci, są zabezpieczone - poinformowała w środę PAP minister zdrowia Ewa Kopacz, odnosząc się w ten sposób do sytuacji we wrocławskim Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym. "NFZ zapłacił nadwykonania za pierwsze półrocze i będzie nadal płacił. Pieniądze na leczenie pacjentów onkologicznych, przeszczepy, na oddziały dziecięce i procedury wysokospecjalistyczne są zabezpieczone. Takie zapewnienie uzyskała ode mnie prof. Alicja Chybicka (szefowa wrocławskiej Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej - PAP). Nie wolno straszyć pacjentów" - podkreśliła Kopacz. Prof. Chybicka alarmowała we wtorek, że jej klinice grozi wstrzymanie przyjmowania pacjentów i wykonywania zabiegów. NFZ zalega placówce z wypłatą ponad 4 mln zł za nadwykonania. Powiedziała jednocześnie, że nie wyobraża sobie wstrzymania przyjmowania pacjentów. "Jesteśmy jedyną taką kliniką w Polsce południowo-zachodniej. W przeciągu doby przyjęliśmy 10 nowych dzieci" - mówiła profesor. Podkreśliła, że jeśli nie znajdą się pieniądze na leczenie, zwróci się o pomoc do społeczeństwa. Jak tłumaczył Andrzej Zdeb, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego, któremu klinika podlega, na obecną chwilę liczba i wartość wykonywanych procedur znacznie przekracza wartość kontraktu z NFZ. "W szpitalu zaczyna być dziura w zasadzie nie do pokrycia. Brakuje pieniędzy na zapłatę czy zakup środków medycznych, czy opłatę za media" - powiedział dyrektor. Zdeb poinformował, że w podobnej sytuacji jest także klinika lecząca nowotwory u dorosłych. Tam za nadwykonania NFZ jest winien ponad 3 mln zł. "Łączna wartość wykonanych w naszym szpitalu, a niezapłaconych świadczeń medycznych w okresie od 2008 r. do końca października 2010 r. wynosi około 20 mln zł" - powiedział dyrektor. Odnosząc się do tych informacji, wiceminister zdrowia Marek Twardowski mówił we wtorek, że wrocławski szpital nie ma prawa odmawiać pacjentom leczenia. "NFZ, jeżeli nawet jest to już poza kontraktem, to oczywiście, że zapłaci, bo tak było do tej pory" - zapewniał. Według rzeczniczki dolnośląskiego NFZ Joanny Mierzwińskiej klinika prof. Chybickiej na chwilę obecną ma niezapłacone za nadwykonania 1,8 mln zł. Mierzwińska zapewniła, że fundusz będzie płacił za świadczenia ratujące życie i nie zabraknie pieniędzy na leczenie dzieci z chorobą nowotworową. "Pieniądze miały być zapłacone w grudniu, ale postaramy się przyspieszyć procedury"- dodała Mierzwińska. «« | « | 1 | » | »» Niektórzy przekraczając próg przychodni zauważają, że ich serce bije szybciej, pojawia się niepokój, a nawet rozdrażnienie. Takie objawy mogą występować u pacjentów, którzy mają syndrom białego fartucha. Na czym konkretnie polega to zjawisko? Spis treści: Co to jest syndrom białego fartucha? Jak objawia się syndrom białego fartucha? Dlaczego u niektórych osób występuje syndrom białego fartucha? Syndrom białego fartucha w ciąży Czy syndrom białego fartucha należy leczyć? Jak sprawdzić, czy to syndrom białego fartucha, czy może nadciśnienie tętnicze? Jak pomóc przezwyciężyć syndrom białego fartucha u dziecka? Sposoby na syndrom białego fartucha u dorosłych Co to jest syndrom białego fartucha? Syndrom białego fartucha (lub też efekt białego fartucha) to potoczne określenie zjawiska, które występuje zarówno u dzieci, jak i u dorosłych - polega na nagłym wzroście ciśnienia tętniczego krwi na widok personelu medycznego. Jest to niekontrolowana reakcja pacjenta, która powtarza się podczas kolejnych wizyt lekarskich lub procedur medycznych. Zjawisko to jest dosyć częste, mówi się, że może dotyczyć nawet 20 procent pacjentów dorosłych, a także 22-45 procent dzieci i młodzieży diagnozowanych z powodu podwyższonego ciśnienia. Co ciekawe, częściej syndrom białego fartucha występuje u kobiet niż u mężczyzn, a także częściej, gdy pacjent ma kontakt z lekarzem niż z innym członkiem personelu medycznego np. pielęgniarką. Jak objawia się syndrom białego fartucha? Najczęściej efekt białego fartucha objawia się wysokim ciśnieniem tętniczym krwi, które zostaje stwierdzone podczas przeprowadzanego w gabinecie pomiaru. Podczas rozpoznania kluczowe jest to, by wartości pomiarowe były rozbieżne, najczęściej wyższe, pomiędzy wynikami uzyskanymi w placówce medycznej, a poza nią np. w warunkach domowych. Ponadto u pacjenta mogą występować także objawy takie jak: potliwość, uczucie gorąca i niepokoju, zaburzenia związane z pracą układu sercowo-naczyniowego, duszności, ból żołądka, problemy gastryczne, a czasami także omdlenia. Dodatkowo syndrom białego fartucha u dzieci objawiać się może także płaczliwością, krzykiem, rozdrażnieniem i histerią. Jak wygląda ciąża i poród kobiety z ciążowym nadciśnieniem tętniczym? Dlaczego u niektórych osób występuje syndrom białego fartucha? Efekt lub syndrom białego fartucha to reakcja organizmu wywołana lękiem, dlatego też występuje u osób, które obawiają się wizyty lekarskiej lub procedur medycznych. Zwiększone ciśnienie tętnicze krwi wynika z pobudzenia układu współczulnego, który regulowany jest przez czynniki psychiczne, dlatego też występuje tylko u osób zestresowanych, napiętych i pełnych obaw. Wizyty lekarskie lub procedury medyczne wywołują strach, gdyż większość osób boi się bólu, diagnozy, a czasami stresuje się rozmową z lekarzem np. o wstydliwych objawach. Samopoczucie tych osób pogarsza także atmosfera placówek medycznych - zarówno na dzieci, jak i dorosłych niekorzystnie wpływają medyczne akcesoria, zapach gabinetu, przygotowana leżanka itp. Często lęk jest nieuzasadniony i nawet pacjentom trudno określić jego przyczyny, które podświadomie mogą wzmagać poczucie niepewności i braku kontroli. Syndrom białego fartucha w ciąży Ciąża to stan, w którym kobiety bardzo często obawiają się o zdrowie i życie dziecka oraz swoje, dlatego też każda wizyta lekarska, badanie i inna procedura medyczna to dla nich duże obciążenie psychiczne. Częstsze przebywanie w placówkach medycznych przez kobiety w ciąży sprawia, że w obawie o zdrowie dziecka lub ewentualne komplikacje stresują się one częściej, niż standardowi pacjenci. Tym samym, gdy dochodzi do pomiarów ciśnienia tętniczego krwi u kobiet w ciąży, może zdarzyć się, że będzie występował u nich syndrom białego fartucha i wyniki będą zawyżone. Sprawdź: Hemofobia, czyli lęk przed widokiem krwi. Jak przeżyć ciążę bojąc się krwi? Trzeba jednak podkreślić, że lekarz bardzo dokładnie musi zbadać, czy u ciężarnej podwyższone ciśnienie jest wynikiem syndromu białego fartucha, czy też choruje ona na nadciśnienie. Jest to ważne, gdyż w drugim przypadku, gdy nadciśnienie jest umiarkowane, konieczne jest wdrożenie leków obniżających je, a gdy jest ciężkie, konieczna jest hospitalizacja. Ponadto u kobiety w ciąży chorującej na nadciśnienie tętnicze częściej wykonuje się niektóre badania (np. morfologię krwi, badanie czynności nerek, elektrolitów), a także monitoruje się ultrasonograficznie stan płodu. Domowe sposoby na nadciśnienie Nieprawidłowe - wysokie i bardzo wysokie - ciśnienie tętnicze krwi może wywoływać u ciężarnej stan przedrzucawkowy oraz rzucawkę, które stanowią zagrożenie dla matki, jak i dziecka. Brak interwencji może wywołać niedotlenienie wewnątrzmaciczne, przedwczesne odklejenie łożyska, przedwczesny poród, a nawet poronienie. Czy syndrom białego fartucha należy leczyć? Należy podkreślić, że syndrom białego fartucha nie jest chorobą, dlatego też nie wymaga leczenia. Tym samym, u pacjentów, u których zostanie stwierdzony nie stosuje się żadnych terapii ani leczenia farmakologicznego. Warto jednak pamiętać, że chociaż wyższe ciśnienie tętnicze krwi wywołane efektem białego fartucha z reguły nie jest groźne, to wielu specjalistów uważa, że może być prekursorem prawdziwego nadciśnienia tętniczego krwi, czyli jednostki chorobowej. Znaczące w tym jest to, że nagłe skoki ciśnienia, które występują często, nie są obojętne dla zdrowia i wpływają na nie negatywnie. Istnieją także badania (np. przeprowadzone w 2015 roku przez dr D. Tientecheu i zespół, opublikowane w Journal of the American College of Cardiology), które wykazały, że syndrom białego fartucha zwiększa ryzyko zawału mięśnia sercowego, niewydolności serca oraz innych chorób sercowo-naczyniowych. Dlatego też istotne jest postawienie diagnozy i podjęcie decyzji, czy w danym przypadku konieczne jest leczenie podwyższonego ciśnienia krwi. Jak sprawdzić, czy to syndrom białego fartucha, czy może nadciśnienie tętnicze? Aby sprawdzić, czy wzrost ciśnienia tętniczego krwi występuje tylko w placówce medycznej, czy też w warunkach domowych, należy przeprowadzać regularne, codzienne pomiary ciśnienia. Wykonując je w warunkach domowych przez dłuższy czas i np. 3 razy dziennie, pacjent upewni się, czy jego ciśnienie jest prawidłowe. Innym sposobem, by sprawdzić, czy podwyższone ciśnienie związane jest z syndromem białego fartucha, czy też wynika z nadciśnienia tętniczego krwi jest badanie holter ABPM (holter ciśnieniowy). Polega ono na noszeniu przy sobie niewielkiego urządzenia, które w ciągu 24 godzin monitoruje wartości ciśnienia tętniczego krwi. Jak pomóc przezwyciężyć syndrom białego fartucha u dziecka? Dzieci niezależnie od wieku bardzo często boją się lekarzy, personelu medycznego, a także wszelkich placówek medycznych. Wynika to przede wszystkim ze strachu przed nieznanymi osobami i miejscami, a także nierzadko ze złych wspomnień, gdy w przeszłości przeprowadzane były procedury medyczne, które mogły wiązać się z występowaniem bólu np. pobieranie krwi, leczenie zębów, szczepienia itp. By zmniejszyć strach dziecka przed wizytą lekarską, warto je na to przygotować i na kilka dni przed wizytą o tym mówić – zaskoczenie malucha nie jest dobrym sposobem na wybrnięcie z tej sytuacji. Rozmawiając z dzieckiem należy zwrócić uwagę na to, by pokazywać zalety wizyty lub procedur medycznych, czyli np. że dzięki nim jest zdrowe i może bawić się na świeżym powietrzu, albo mając zdrowe ząbki może jeść ulubione owoce lub po przebadaniu wzroku może dokładnie widzieć bohaterów z bajek. Nie można natomiast straszyć dziecka, traktować wizyty jako kary za złe zachowanie lub obwiniać o zachorowanie. Ponadto podczas rozmowy warto pamiętać, że powinna być ona szczera, dlatego też idąc np. na szczepienie, nie można dziecku mówić, że wizyta nie będzie związana z bólem, bo przecież zastrzyk najpewniej trochę zaboli. Bezpośrednio przed wizytą lub procedurami medycznymi należy wyjaśnić dziecku, co za chwilę nastąpi, jak krok po kroku będą przebiegały czynności. Z kolei po wizycie w przychodni warto nagrodzić dziecko, czy to dobrym słowem, czy też niewielkim prezentem. Można także celebrować te chwile i spędzić z dzieckiem miło czas, tak by szybko zapomniało o wizycie lub procedurach medycznych. W przypadkach, gdy dziecko za każdym razem bardzo się boi i nie da się w żaden sposób opanować tej sytuacji, warto rozważyć wizytę domową. Przeczytaj także: Jakie powinno być prawidłowe ciśnienie i tętno u dziecka? Sposoby na syndrom białego fartucha u dorosłych Osoby, u których stwierdza się syndrom białego fartucha mają świadomość, że wynik pomiaru ciśnienia tętniczego w gabinecie będzie poza normą, dlatego też już sama obawa może być przyczyną jego wzrostu. Kluczowe jest zatem, aby jeszcze przed założeniem mankietu ciśnieniomierza zrelaksować się – warto poinformować o zjawisku personel medyczny, by dał odpowiednią ilość czasu na uspokojenie. Czasami w gabinecie można poprosić o „stworzenie atmosfery”, czyli np. włączenie radia lub zaciemnienie okien. Skutecznym sposobem na odprężenie może być także próba przeniesienia się myślami, poza granice gabinetu i przywołanie np. miłych wspomnień. Przed pomiarem ciśnienia efektywne są także ćwiczenia oddechowe lub medytacja, gdyż gwarantują wyciszenie organizmu. Ponadto niektórym osobom pomaga zmiana otoczenia – warto wybrać klinikę, w której personel nosi inne od białych uniformy, w pomieszczeniach nie panuje specyficzny, „medyczny” zapach, nie ma tłoku i kolejek itp. Dziennikarka, redaktorka, copywriter. Publikuje w czasopismach i na portalach o tematyce zdrowotnej i parentingowej. Należy do Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia. Z całą pewnością przesądy związane z ciążą są zabawne, o czym wie każda matka. Utarło się bowiem wiele mitów na temat tego niezwykłego okresu w życiu kobiety. Przykładowymi przesądami związanymi z ciążą są chociażby niepatrzenie na księżyc (urodzenie łysego dziecka) czy też nienoszenie naszyjników (dziecko zaplącze się w pępowinę. Wiele z tych zabobonów nijak ma się chociażby najmniejszym stopniu do prawdy i są wręcz absurdalne. Czas poznać kilka z nich, aby nie powielać mitów ani też nie straszyć nimi przyszłych matek. Przesądy i zabobony związane z ciążą, w które nie powinnaś wierzyć Obecnie nadal można usłyszeć wiele przesądów związanych z ciążą, jednakże nie są to żadne dobre rady ani też przestrogi, które warto brać pod uwagę. Są to zwykłe zabobony, z których można się jedynie śmiać. Wiele z nich jest nie tylko zabawnych, ale wręcz absurdalnych. Skąd się wzięły te liczne przesądy? Ich głównym źródłem były wsie, a zostały one rozpowszechnione przez babcie. Jako, że były często powtarzane, w głowach przyszłych matek mógł pojawić się niepotrzebnie niepokój. Takie zabobony wynikają jednak z niewiedzy i braku właściwej opieki medycznej. Z rzeczywistości mają one jednak niewiele wspólnego. Jako, że kilkadziesiąt lat temu śmiertelność wśród noworodków była bardzo duża, kobiety w obawie przed urodzeniem martwego czy chorego dziecka wolały dmuchać na zimne i stosować się do rad babek i ciotek. Nie znały one bowiem innych sposobów. Jednym z przesądów było wierzenie, że jeśli kobieta promienieje w ciąży, to urodzi chłopca, a jak wygląda niekorzystnie, to dziewczynkę. Uważano bowiem, że kobiece płody kradną matkom ich urodę. O tym, że urodzi się dziewczynka, miało świadczyć także pojawienie się na twarzy ciężarnej piegów. To samo w przypadku opadniętego brzucha w ciąży. Jeśli z kolei brzuch był okrągły, to zwiastowało to narodziny chłopca. Zabawnym zabobonem jest także to, że jedzenie truskawek w ciąży przyczyni się do wystąpienia u dziecka znamion truskawkowych. Kolejnym absurdem było wierzenie, że jeśli ciężarna się przestraszy/oparzy i dotknie swojego ciała, to w tym miejscu dziecko będzie miało znamię. Noszenie przez przyszłą matkę łańcuszka, korali czy apaszki na szyi przyczyni się do tego, że dziecko owinie się pępowiną i udusi. Ciekawym zabobonem jest ten związany z leworęcznością dziecka w przypadku martwiącej się ciężarnej. Twierdzono również, że przyszła mama nie może dzielić się posiłkiem, gdyż przez to zabraknie jej pokarmu dla dziecka. Nie wolno było także niczego dziecku kupować zanim się nie urodzi, gdyż spowodowałoby to nieszczęście. Jest także przesąd mówiący o tym, że kobieta mająca często zgagę w ciąży czy też przytulająca kudłatego psa urodzi nadmiernie owłosione dziecko. Jeśli z kolei ciężarna będzie się depilowała, to dziecko będzie łyse. Nie można było również w ciąży obcinać ani też farbować włosów, gdyż groziło to urodzeniem niezbyt mądrego dziecka, a po farbowaniu rudego. Patrzenie na niezbyt urodziwych ludzi w ciąży groziło z kolei urodzeniem nieładnego dziecka. Artykuł przygotowany przy współpracy z czytelniczką, która zechciała podzielić się tu swoimi przemyśleniami Pomogli wiewiórce w czasie porodu, interweniowali w sprawie saren, lisów i młodych ptaków – ponad 30 wyjazdów na przełomie maja i czerwca zanotowała Straż Miejska w Puławach do tego typu zdarzeń. Trwa okres lęgowy i na terenie miasta można znaleźć wiele różnych gatunków ( do strażników przyszła jedna z mieszkanek Puław, która znalazła rannego dzięcioła. – Prawdopodobnie w nocy uderzył w okno, bo dziecko zwróciło mi uwagę, że coś stuknęło w okno. Rano wychodzę na balkon, a tu niespodzianka: taka „kupka nieszczęść” siedzi. Wzięłam go i przyszłam do straży miejskiej. Mieszkamy niedaleko lasu, stąd zwierząt jest sporo. Niedawno moja znajoma znalazła jeża, który utknął w płocie. Była akcja ratunkowa. Udała się i jeża odwieziono go do lasu – opowiada puławianka.– Najwięcej interwencji dotyczy ptaków, ale były listy, sarny – mówi starszy inspektor Dariusz Kałdonek ze Straży Miejskiej w Puławach.– W tej chwili mamy okres lęgowy ptaków. Bardzo często takie nieopierzone młode znajdują się pod drzewami na trawnikach. To są ptaki, które uczą się życia. Często nie umieją jeszcze latać, ale zawsze są pod opieką dorosłych. Nie zabieramy takich ptaków. Omijamy je. Zabezpieczamy nasze domowe koty czy psy, żeby nie zrobiły tym małym ptakom krzywdy – apeluje Izabela Giedrojć, kierownik Działu Zieleni Zarządu Dróg Miejskich w Puławach. – Te ptaki na pewno same sobie poradzą.– Zwierzyna leśna coraz częściej pojawia się w obszarach zabudowanych. Na terenie miasta takie przypadki powinny być zgłaszane do straży miejskiej – tłumaczy Leopold Leszko, specjalista służby leśnej z Nadleśnictwa Puławy.– Jest dużo dzikich zwierząt, które na stałe bytują w osiedlach. Lisów jest ogromna liczba, podobnie jak kun. A tam, gdzie tylko jest maleńki park, przychodzą też sarny – apeluje członek Koła Łowieckiego nr 91 „Azotrop”, Zbigniew Szymański. – Nie wolno płoszyć, straszyć, wyganiać takiego zwierzęcia, bo wpadnie ono w panikę. Sarenka ucieknie, ale jeleń czy łoś może wyrządzić krzywdę sobie, ale i człowiekowi.– Mamy opracowaną procedurę dotyczącą dziki zwierząt, które pojawiają się na terenie naszego miasta. Pierwszym kontaktem jest straż miejska. Tam należy zgłosić zdarzenie. A ona za pomocą monitoringu albo jadąc w teren weryfikuje takie zgłoszenie. Jeżeli istnieje taka konieczność, wzywamy też lekarza weterynarii – wyjaśnia Sylwia Żądełek, kierownik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Puławy.– Ostatnio udzielaliśmy bardzo nietypowej pomocy. Trzy, cztery dni temu patrol dostał zgłoszenie o rannej wiewiórce. Okazało się, że zwierzę ma objawy porodowe. Odbyła się „akcja porodowa”. Wiewiórka została dowieziona do lecznicy – opowiada Dariusz Kałdonek.– Na razie wiewiórka przebywa w lecznicy i czeka na rozwiązanie – informuje Sylwia wskazuje na to, że strażnicy miejscy już niedługo będą mogli się czuć „ojcami chrzestnymi” młodej błędem jest zabieranie młodych osobników z ich naturalnego środowiska. Dotyczy to przede wszystkim ptaków, które wydają się chore, a w rzeczywistości uczą się latać i dlatego znajdują się poza / opr. ToMaFot.

dlaczego nie wolno straszyć ciężarnej