czego nigdy nie mÓwiĆ dziewczynie. 1080p. max krason . 04:54. czego siĘ najbardziej boisz? 1080p. rzeczy, ktÓrych faceci nigdy nie zrozumiejĄ Każdy z nas ma przecież jakieś bardzo trudne, przykre, wstydliwe tematy/wspomnienia do których może nie chcieć wracać. 4 Odpowiedź przez Hannah99 2014-05-16 16:41:25 Ostatnio edytowany przez Hannah99 (2014-05-16 16:42:32) 12. Nie miałem czasu: Doba nigdy nie ma wystarczającej liczby godzin, a sprzeczne priorytety zdarzają się zbyt często. Lepiej być proaktywnym i powiedzieć, kiedy zadanie zostanie wykonane, zamiast wyjaśniać, dlaczego jest późno. Aby niezręczne dyskusje w biurze były szczere, ale pozytywne, unikaj tych zwrotów. 🚗 20.000 LIKE = 𝗞𝗢𝗟𝗘𝗝𝗡𝗬 𝗼𝗱𝗰𝗶𝗻𝗲𝗸 PIĘKNYCH RZECZY 🚗👕 LIMITOWANE CIUCHY! https://sklepkarolek.pl👾 DISCORD DLA WIDZÓW https://discord.gg O ile ja swoje marzenie o przejażdżce (nie mylić z wyścigami!) na wielbłądach mogłam spełnić jako dziecko, o tyle nie zrobiłam wielu innych rzeczy, które pewnie większość ludzi na tym świecie zrobiło już dawno. Dlatego, dziś przedstawiam 5 rzeczy, których nigdy nie zrobiłam. 1. Nigdy nie zapaliłam papierosa. Unikaj pytań osobistych, szczególnie związanych z zarobkami i statusem materialnym. Nie komentuj związków ani dzieci. Dopóki twój współpracownik nie poruszy sam takich tematów – nie powinny cię zbytnio ciekawić. Nie próbuj na siłę dowiedzieć się więcej. Nie bądź też wścibski ani nie plotkuj, bo to tylko pogorszy relacje . Kojarzycie te pytania z wywiadów np. z aktorami czy innymi osobami publicznymi o to, co powiedziałyby sobie powiedzmy dziesięć lat temu? Postanowiłam spisać te rzeczy, takie trochę ,,mindfulness w pigułce’’. Dodam, że chyba wszystkie te rzeczy uświadomiłam sobie na przestrzeni zaledwie ostatnich dwóch lat. ŚWIAT UMYSŁU Większość życia żyłam jak niemal wszyscy – w nieświadomości tego, co teraz uznaję za tak istotne. Interesował mnie i pociągał wyłącznie świat umysłu i wiedzy. Czyjąś wartość oceniałam w dużej mierze przez pryzmat jego inteligencji i właśnie wiedzy. Nie zdobytych tytułów naukowych, czy skończonych studiów, ale intelektu. Ufałam argumentom naukowym, badaniom medycznym. Kiedy było mi źle szłam do terapeuty, żeby omówić z nim moje bolączki i znaleźć ich medyczne wytłumaczenie. Na takie spotkania chodziłam przygotowana niczym do egzaminu z psychologii, niemalże cytując podręczniki. Przełomem w odkryciu tego, o co tak naprawdę chodzi, żeby w życiu było nam dobrze, było natknięcie się na jogę kundalini. Fot. Witold Ancerowicz Moje serce zawsze było otwarte na świat duchowości, zraziłam się jednak do niego przynajmniej dwukrotnie. Widocznie nie byłam wtedy gotowa, a jak to się mówi: ,,Nauczyciel się pojawia, kiedy uczeń jest gotowy”. Zawsze jednak czułam, że jesteśmy ,,czymś więcej’’ niż fizycznym ciałem i naszymi myślami. PRZEKONANIA Jestem trochę zła, że nikt wcześniej nie powiedział mi o tym, że istnieje coś takiego jak przekonania, nabywane w czasie kształtowania się naszej osobowości. Uważa się, że do siódmego roku życia dziecko uczy się świata i życia najintensywniej. To wtedy kształtuje się światopogląd i nawyki. Fascynujące jest to z jaką łatwością uczymy się wtedy mówić, niekiedy nawet w dwóch językach, pływać, jeździć na rowerze. Z taką samą łatwością chłoniemy też wtedy z otoczenia schematy zachowań, reakcji, a one wywołują w nas określone emocje. Na podstawie reakcji otoczenia na temat naszego zachowania, które powodują w nas dyskomfort, bądź przeciwnie, entuzjazm, opracowujemy strategię działania lub uciekania, od tego, co dla nas niewygodne i bolesne. Programujemy się i na tym programie ,,jedziemy’’ przez całe życie. Chyba, że postanowimy zmienić program, który nam nie służy. CIAŁO I ENERGIA Gdybym mogła się cofnąć tę parę lat wstecz i poprosić moją panią psychoterapeutkę, żeby z pozycji autorytetu naukowego – wtedy tylko taki się dla mnie liczył – powiedziała mi, że kontakt z ciałem ma najistotniejsze znaczenie… ,,Gdzie czujesz to w ciele?’’ – jak mnie wkurzało to pytanie! Co to ma za znaczenie? Nigdzie. Przejdźmy dalej do omówienia tego, co właśnie wyczytałam w kolejnym podręczniku. STOP. Naprawdę rozumiem, że czasem możemy nic nie czuć w ciele, co więcej, rozumiem, że nie zawsze są warunki do tego, żeby z tym ciałem się skontaktować i dać sobie przestrzeń i czas na ten kontakt, ale teraz wiem, że to naprawdę najistotniejsze. W ciele zakorzeniają się wszystkie nasze przeżycia, najsilniejsze emocje. Jak wiele dzieciaków przed klasówką boli czy ściska brzuch i jak wielu z nas nadal mdli przed ważnym wystąpieniem w pracy. Jak wielu nam kołacze serce, ilu doświadcza duszności, potliwości czy drżenia rąk? To wszystko reakcje CIAŁA, które ja chciałam bagatelizować. Praktyka jogi kundalini odmieniła moje patrzenie na ciało, które poprzez różne, często przedziwne ćwiczenia wprowadzamy w ruch pobudzając energię. A przecież nie jesteśmy niczym innym jak energią, która oddziałuje i reaguje na inne energie. To właśnie dlatego przydarzają nam się w życiu najczęściej sytuacje z podobnego paradygmatu, bo z takimi właśnie rezonuje nasza energia. I przegadywaniem, pracą z umysłem, nie da się niczego zmienić. Dopiero, kiedy uznałam, że umysł nie jest moim sprzymierzeńcem, tylko bez przerwy nas sabotuje, zamiast wspierać, chce podążać znanymi, szkodliwymi dla nas najczęściej schematami, dlatego tak ciężko nam zmienić przyzwyczajenia, wszystko zaczęło się zmieniać. Zobaczyłam inną perspektywę. Fot. Witold Ancerowicz Na jodze kundalini kontakt z ciałem dzieje się zupełnie naturalnie. Trochę śpiewamy mantry, które same w sobie podnoszą nasze wibracje (odsyłam do mojej najpiękniejszej nauczycielki, przewodniczki duchowej po tych newralgicznych tematach – Agnieszki Maciąg – w jej książkach i na blogu przeczytacie o tym więcej), trochę ćwiczymy, praktykujemy z oddechem – to wszystko mimowolnie wprawia nas w stan, w którym na chwilę udaje się uciec od kołowrotka myśli. Wtedy pojawia się przestrzeń na doświadczanie, na obserwacje, na zauważenie, że NIE JESTEŚMY NASZYMI MYŚLAMI. Jesteśmy duszą, sercem, miłością. Wtedy też pojawia się np. przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Dodam jeszcze, że jeśli boisz się jogi, słyszałam przepiękne zdanie: ,,Joga zaczyna się od tego, że stajesz prosto i oddychasz”. Naprawdę, nie trzeba zwijać się w precel i stać na rękach, żeby być joginem. Poza tym dopiero teraz rozumiem, dlaczego tak wiele osób radzi się ruszać w celach terapeutycznych – biegać, pływać, ćwiczyć na siłowni. Raz, że wtedy podnosi się w naszym mózgu hormon szczęścia, dwa że myśli zostają w tle, a nasza uwaga jest tu i teraz, a przecież umysł ma tendencję do wybiegania w przyszłość naprzemiennie z rozpamiętywaniem przeszłości, co wierz mi, nie ma najmniejszego sensu. Polecam książkę ,,Potęga teraźniejszości” – trochę ciężko się ją czyta, ale pomaga zakotwiczyć przekonanie, jak ważna jest obecna chwila. Najzwyczajniej w świecie – jutra przecież może już nie być… WEWNĘTRZNE DZIECKO To kolejny temat, na myśl którego robiłam skwaszoną minę, kiedy pojawiał się na terapii. Po co mam się z nim spotykać, rozmawiać, przytulać je? Przecież jestem już dorosła. Omówmy moje bieżące problemy, wątpliwości, a nie będziemy się bawić w jakąś dziecinadę i wyobrażać sobie spotkanie z samym sobą z dzieciństwa. Tak jak wspomniałam wcześniej, z marszu, w gabinecie terapeuty może być trudno skoncentrować się na tak delikatnych tematach, dopiero na kundalini, podczas dedykowanej temu praktyce stało się to dla mnie możliwe. Joga mocno relaksuje. Osobom mającym dużo napięć i problemów ze snem polecam medytacje (wystarczy wybrać jakąś na YouTube) i jogę nidrę, którą uznaje się za najbardziej leczniczą, a podczas jej praktyki wyłącznie leżymy. Widzisz, to wcale nie chodzi o żadne skomplikowane ćwiczenia. Podczas nidry wprowadzasz się w stan bardzo głębokiego relaksu, podczas którego regenerują się twoje komórki. Twój organizm się uzdrawia! No dobrze, ale po co mamy spotykać się z wewnętrznym dzieckiem? Większość z nas w dzieciństwie doświadczyła dyskomfortu z jakiegoś powodu. Czuła np. lęk – o byt, o przyszłość, bała się co będzie po rozstaniu rodziców, bała się, że się zgubi – części tych lęków umysłowo nawet nie pamiętamy, ale tu znowu powtórzę – ciało to wszystko pamięta. Część z nas ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z przemocą, alkoholizmem w rodzinie czy utratą bliskich. To wszystko wypieramy z siebie, żeby móc dalej ,,normalnie funkcjonować’’ lub wiecznie rozpamiętujemy, nie umiejąc sobie z tym poradzić. Wchodzimy w beznadziejne związki (bo przecież nasza niska energia przyciąga podobną, niską) lub wpadamy w nałogi. Czy nie warto zamiast tego spotkać się z 5-cio, 10-cio czy 15-nastoletnią wersją siebie i okazać jej wsparcie i zrozumienie? Wysłuchać tego, jak się boi, tego co myśli o świecie i bliskich i dać jej ukochanie i wsparcie. Powiedzieć, że jest wartościowe, takie jakie jest, inaczej nie przyszłoby na ten świat. Naprawdę warto. Fot. Witold Ancerowicz Inna z moich ukochanych nauczycielek, Maya Ori, mówi o tym, że często przemawiają przez nas małe dziewczynki (pracuje z kobietami). Zwróć uwagę, jak wielki wpływ przepracowanie tych traum (większych bądź z dzisiejszego punktu widzenia zupełnie błahych) ma na nasze dzisiejsze życie i związki. Zaniedbane, niewidziane przez rodziców wewnętrzne dziecko, szukające atencji, przepełnione bólem, próbuje wymusić coś na partnerze, a przecież nie tędy droga do zdrowej relacji. Przecież chcemy budować dojrzałe związki. Chcemy czuć się lekko, czuć, że świat jest bezpieczny i stoi przed nami otworem, że możemy się realizować. Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – ufaj sobie. Nie ufaj opiniom kogokolwiek na temat twoich wyborów, związków, upodobań, nie porównuj się. Ufaj sobie! Jesteś bezcenną duszą, która pojawiła się na tym świecie, żeby doświadczać i podążać za swoją intuicją! Znajdź czas na zabawę – w ten sposób też stworzysz przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Bądź twórczy, kreatywny, spontaniczny, czasem infantylny. Nie kontroluj się. Ja właśnie za to kocham kundalini – np. za taniec Shivy, zupełnie bezładny, w którym puszczamy kontrolę i nie zastanawiamy się, co myślą o nas inni. Lubię też przeciągać się po praktyce w sali pełnej ludzi, czując, że mogę być swobodna i że jestem niczym przedszkolak w tych swoich legginsikach i koszulce, leżąc na macie. SŁOWA MAJĄ MOC Słowa i myśli mają moc. To one kształtują naszą rzeczywistość. To nie banał, ale znaczący punkt w budowaniu szczęśliwego życia. Zadbaj o swoją energię i pamiętaj, że to myśli ją wytwarzają – nie marnuj jej na plotkowanie czy zastanawianie się, dlaczego twój były partner postąpił w dany sposób. Tę energię spożytkuj bardziej wartościowo. Nie oceniaj innych, nie skarż się na swojego partnera. Zamiast tego pomyśl albo zapisz to, za co jesteś wdzięczny. Jeśli masz ,,doła’’, zamiast żalić się znajomym i słuchać depresyjnych piosenek, poskacz z podniesionymi rękami. Nasz mózg sczyta to jako radość, euforię – przechytrzysz go i zrobi ci się lepiej. To na czym skupiasz swoją uwagę rośnie – w świecie rozwoju osobistego i duchowego, to zdanie będziesz słyszał na każdym kroku. Dlatego wybieraj myśli, które cię wspierają. Jeśli pojawia się coś negatywnego, zatrzymaj się i pomyśl o czymś przyjemnym. Postaraj się to poczuć – właśnie wtedy przechytrzysz umysł, tak jak przy podskokach. On czyta to jako stan tożsamy z Tobą i będzie dążył do podobnych sytuacji. Podobne przyciąga podobne – tak działa prawo przyciągania. Koniecznie przeczytaj ,,Siłę” albo ,,Sekret”. Słyszałeś o słynnym eksperymencie z wodą dr Emoto? Kiedy mówiono do zamrożonej, destylowanej wody ,,kocham cię’’, układała się w piękne, regularne formy, a kiedy mówiono w jej kierunku ,,f*ck you’’ rozpadała się w ohydny sposób. Jesteśmy w 70% złożeni z wody, dlatego dbaj o to, żeby karmić się pozytywnymi myślami i słowami, żeby twoja wewnętrzna woda była najpiękniejszym źródłem. Ja zrezygnowałam z oglądania wiadomości i brutalnych filmów – dzięki temu nie bodźcuję się treściami przesyconymi lękiem. WIZUALIZACJA I CZUCIE Żeby dobrze nastroić umysł wspaniałym narzędziem jest wizualizacja. Polecam Ci spisać sobie wizję wymarzonego dnia lub życia w czasie teraźniejszym i czytać to najczęściej jak możesz. Staraj się odczuwać tę wizję wszystkimi zmysłami. Czuj zapach porannej kawy w wymarzonej kuchni, słysz śmiech dzieci bawiących się w swoim pokoju czy wiatr we włosach i na twarzy podczas boskich wakacji. Gdy odczuwamy pozytywne emocje zmienia się chemia w naszym mózgu, wyzwalają się hormony szczęścia i przeprogramowujemy się, przechytrzając umysł przyzwyczajony do ciągłego martwienia się o przyszłość czy narzekania. Jak najczęściej wyzwalaj w sobie uczucie radości, szczęścia, wzruszenia – wszelkich pozytywnych emocji. Z wizualizacji korzystamy także podczas praktyki jogi nidry. W stanie głębokiego relaksu dzieje się to harmonijnie i płynnie, ponieważ są wtedy ku temu najkorzystniejsze warunki. Ważne jest, żeby przyszłość widzieć w swojej wizji, jako coś, co już się dokonało i jednocześnie odczuwać za to wdzięczność – to istotny trick, bo znowu – podobne przyciągnie podobne. Udowodniono, że dla mózgu nie istnieje różnica pomiędzy tym, czy coś się dokonało, czy tylko wyobraziliśmy to sobie. Jeśli targają tobą lęki – poszukaj kotwicy i przypomnij sobie coś, co przyjemnie Ci się kojarzy i skoncentruj na tym swoją uwagę. Przekieruj myśli na inny tor. Żebyś dobrze mnie zrozumiał – mam na myśli wyłącznie niepotrzebne, natrętne schematy myślowe, a nie realne problemy czy traumy. Tym trzeba zrobić miejsce w sercu, przyjąć je, przeżyć, zaakceptować i pozwolić im przetransformować się we wzmacniające Cię światło. Pomocna w tym będzie teoria Berta Hellingera. Świetne treści na ten temat znajdziesz na Facebookowym profilu Wojtka Jarczewskiego. MIŁOŚĆ VERSUS LĘK Wybieram miłość. Duchowi nauczyciele, jak Osho czy Anthony de Mello, uważają że istnieje wyłącznie miłość i lęk. Kiedy zaczynałam medytować (były to medytacje prowadzone), na końcu praktyki prowadząca zachęcała do odczuwania miłości do siebie, do osób w danym pomieszczeniu, kraju, do planety. Myślałam sobie: ,,hola hola, no już wystarczy tej miłości”. Przesyłałam ją sobie, rodzinie, ukochanemu. Utożsamiałam miłość z czymś, co mogę czuć do kogoś, a nie z szerszym pojęciem, jakąś energią. Czym jest pole miłości pomogła mi uświadomić sobie medytacja przestrzeni serca Moniki Burzyńskiej (zachęcam też do zgłębienia tematu koherencji serca). Fot. Witold Ancerowicz Myślę, że doświadczając jej łatwiej będzie Ci zrozumieć, o co w tym chodzi. A idzie o to, że miłość to pole, wibracja, którą emanujemy z naszego serca w kierunku świata i wszystkich istot. Poprzez poświęcenie uwagi przestrzeni serca, odczuwanie pozytywnych uczuć, takich jak wdzięczność, wzruszenie, współczucie, wybaczenie czy radość, podnosi się nasza wibracja i jesteśmy w stanie wnieść więcej do świata. Dać innym więcej czułości, uwagi, troski lub po prostu obecności. Ta wibracja, jak twierdzą badacze jest lecznicza, wpływa uzdrawiająco na nas i na otoczenie. Świetna psycholożka, Klaudia Pingot za Heart Math Institute podaje, że serce wytwarza pole elektromagnetyczne, które emituje na kilka metrów. Ja wierzę tym argumentom – dzięki temu łatwiej jest mi stosować praktyki, o których piszę. Wybieram teorie, które mnie wspierają, a nie sieją lęk i niepokój. Jakiś czas temu usłyszałam o praktyce, którą chętnie stosuję, polegającą na przesyłaniu błogosławieństw przechodzącym obok ludziom – życzeniu im w myślach zdrowia czy pomyślnego dnia. To wspaniały sposób na generowanie pozytywnego ładunku energetycznego. Wybieramy w ten sposób miłość zamiast lęku pod postacią np. natrętnych myśli o negatywnych wydarzeniach. Wspomniałam o medytacji – jeśli obawiasz się, że nie wygrasz z gonitwą myśli, korzystaj z medytacji prowadzonych, których mnóstwo znajdziesz na YouTube – nie musisz siedzieć i próbować nie myśleć. Podczas prowadzonej medytacji dzieje się to wszystko, o czym piszę – generujesz pozytywne uczucia i podnosisz swoje wibracje czyli uzdrawiasz się na wielu poziomach. O ZWIĄZKACH Większość z nas pragnie żyć w relacjach partnerskich, wielu chce założyć rodzinę i mieć dzieci. Szkoda, że nikt nie uczy nas, jak ,,powinien’’ wyglądać udany związek. Fajnie przedstawił to w filmie ,,7 uczuć” Marek Koterski. Reżyser zwrócił uwagę, że w szkole uczymy się całej masy nieprzydatnych rzeczy, za to nie mówi się nam niczego o relacjach czy emocjach. W dzieciństwie napatrzyliśmy się niejednokrotnie na ,,ciche dni’’ czy fochy pomiędzy rodzicami, czasem na odgrywanie się na sobie nawzajem, lekceważenie, wymuszanie, manipulowanie, a przecież to nie ma nic wspólnego z wartościową relacją. To, że miłość do siebie jest najważniejsza, na pewno słyszałeś wielokrotnie. To postawa – kochaj siebie i swoje życie, pracuj nad polem serca, a dopiero wtedy Twoje życie może ubogacić osoba, z którą będziesz chciał stworzyć związek i obdarować miłością. Kiedy będziesz pracować z przestrzenią serca, staniesz się przepełniony empatią i zrozumieniem dla niej, a także szacunkiem i świadomością, że ta osoba nie należy do ciebie i nie jest ci niczego winna. Inspiruj, chwal, doceniaj, zamiast karcić, wytykać błędy i wymuszać pewne zachowania. Wierz mi, że pracując z przestrzenią serca, to wszystko stanie się dla ciebie naturalne. Jeszcze jedna cenna nauka od coach Mai Ori – ilekroć chcesz udowodnić partnerowi lub komukolwiek swoją rację, zastanów się, czy wolisz być szczęśliwa czy mieć rację. Życie jest zbyt krótkie, żeby tracić czas na spieranie się o błahostki. KOBIETY MAJĄ MOC Jeśli jesteś kobietą, wiedz, że masz niezwykłą moc. To Ty jesteś portalem przez który mężczyzna łączy się z tą ,,energią kosmosu, wszechświata’’. W tekstach Maciąg znajdziesz o tym więcej informacji. Pamiętaj, nigdy nie próbuj zmienić jego! To nie wyjdzie. Zmieniaj siebie, a zmiana w nim dokona się przy okazji. ,,Ja nie wierzę w cuda, ja na nich polegam” – mówił Yogi Bhajan, mistrz Jogi Kundalini. Czyż nie rozkosznie jest otworzyć się na taką perspektywę? Fot. Witold Ancerowicz Róża Augustyniak – pracuje jako stylistka, dba o wizerunek osób publicznych i indywidualnych klientów. Przygotowuje kostiumy na potrzeby produkcji reklamowych i telewizyjnych. Na co dzień pasjonatka włoskiego la dolce vita i jogi kundalini. Porady modowe znajdziesz na jej kanale YouTube i Instagramie: A które wielu rodzicom zdarza się wypowiadać. „Słyszysz co do Ciebie mówię?” Oczywiście, że dziecko słyszy. Czasami jest jednak zbyt przerażone lub zbyt zdezorientowane, żeby podjąć działanie, którego rodzic wymaga. Zdenerwowanie dorosłego czy podniesiony głos nie pomagają. Czasami dziecko zwyczajnie nie rozumie, czego rodzice od niego oczekują w danym momencie. Dzieci (w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi najwidoczniej) nie czytają rodzicom w myślach i czasami należy im jasno wyrazić swoje oczekiwania. „Ale tu jest syf”, nie zadziała tak dobrze jak „powinniście tu posprzątać”. „Widzisz co zrobiłeś?” Podobnie jak powyżej. Oczywiście, że dziecko widzi co zrobiło. Ono jest dzieckiem, nie idiotą, nie zawsze należy traktować je protekcjonalnie. Chciałbyś, żeby szef wydzierał się na Ciebie w pracy i pięć razy pytał się czy widzisz co zrobiłeś, kiedy coś zawalisz? Przecież chciałeś dobrze. Prawda? Twoje dziecko też chciało dobrze. „Jak przyjdzie do domu tata, to zobaczysz” Kiedyś to był najprostszy sposób mamuś, żeby przywołać dzieci do porządku. „Przyjdzie tata i tak Cię zleje, że popamiętasz”. Na szczęście odchodzimy od maltretowania i torturowania dzieci, więc to przestaje być problemem. W dalszym ciągu jednak zdarza się, że któryś z rodziców ucieka od trudnych tematów i deleguje je mężowi lub żonie. Trzeba dziecko nauczyć jeść? Ty to zrób. Trzeba dziecko nauczyć jeździć na rowerze? Ty to zrób. Trzeba wypracować u dziecka sumienność i konsekwencje? Ty to zrób, tak dobrze Ci to idzie. Ja nie potrafię, cały czas go rozpieszczam. Częste zwalanie odpowiedzialności za wychowanie dziecka na drugiego z rodziców, jest równoznaczne z poddaniem się i wywieszeniem białej flagi z napisem „Nie zależy mi na tym, aby brać udział w wychowaniu mojego dziecka”. Co potrafi Twój partner, czego Ty nie potrafisz? Być konsekwentny? Potrafi rozmawiać z dziećmi? Ma więcej cierpliwości? Te wszystkie umiejętności da się wykształcić, da się je przepracować. Potrzeba jedynie chęci. „Tak mi się odwdzięczasz?” To nie dziecko sprowadziło się na świat. To nie ono wzięło na siebie odpowiedzialność za swoje wychowanie. Ono nie jest i nie będzie Ci nic winne. Nic ponad to, czego sam go nauczysz. „Szanuj ojca swego i matkę swoją” było kiedyś powtarzane jak mantra i bezmyślnie wbijane do dziecięcych głów za pomocą siły, ale na szczęście powoli się od tego odchodzi. Jeśli chcemy, aby nasze dziecko nas szanowało, musimy nauczyć go szacunku. Do siebie i do innych ludzi. A najlepszy sposób, aby to zrobić, to przede wszystkim okazywać szacunek jemu samemu i swoim zachowaniem dawać mu właściwy przykład. „Nie płacz, nie masz o co” i „Przestań się śmiać” Kiedy ktoś Cię uderzy, to jesteś zły i masz ochotę mu oddać. Dlaczego w identycznej sytuacji dotyczącej Twojego dziecka, każesz mu stłumić to uczucie? Kiedyś ktoś zabierze Ci portfel i ucieknie, to jesteś wściekły i smutny. Dlaczego dziecko, któremu zabrano zabawkę, powinno czuć się inaczej? Kiedy zobaczysz, że ktoś poślizgnął się na lodzie, to najpierw się śmiejesz, a później zastanawiasz czy na pewno wszystko z nim w porządku. Dlaczego więc, dziecko ma zachować powagę, kiedy przykładowo Ty się przewrócisz? Emocje nie są czymś nad czym możemy panować. My tego nie potrafimy, nasze dzieci również. Skąd więc wśród rodziców, tak często panuje przekonanie, że mogą oni kontrolować emocje swojego dziecka? To co możemy zrobić to jedynie nauczyć je jak właściwie zareagować pod wpływem konkretnych emocji, ale pamiętajmy, że to też nie jest to łatwa umiejętność, którą możemy po prostu wymusić na dzieciach – w końcu jest wśród nas mnóstwo dorosłych, którzy do dzisiaj tej umiejętności nie zdobyli. Codzienność Wiem, że dla niektórych z was te stwierdzenia mogą się wydawać absurdalne – niestety dla wielu dzieci są codziennością. Znacie jeszcze jakieś? Może wam samym zdarzy się pod wpływem emocji, powiedzieć jedno czy drugie? Co robicie, kiedy zaczynacie rozumieć, że coś co powiedzieliście do dziecka, było zwyczajnie niemądre? NAPISANA NIECO PÓŹNIEJ, DRUGA CZĘŚĆ TEKSTU, NA PODSTAWIE WASZYCH KOMENTARZY Prawa do zdjęcia należą do Donnie Ray Jones. Jeśli zgadzacie się z powyższym tekstem, będę wdzięczny za udostępnienie go dalej, bo dzięki temu wiedza na temat takiego podejścia do wychowania, będzie zataczać coraz szersze kręgi. Hej! To już ostatnie godziny przedsprzedaży bajki Planeta Mądrości Słowo od autorek: „Zastanawiałyśmy się jak pomóc dzieciom i dorosłym, by zgodnie, w oparciu o wartości pomóc budować środowiska oparte na uważności i życzliwości. By wzajemnie siebie wspierać. I tak powstał projekt: Uważność w edukacji. Kosmos i Kajo. Wiemy, że jest kroplą w morzu potrzeb, ale jesteśmy szczęśliwe, że możemy być tą kroplą. Chcemy by każde dziecko miało szansę zdobyć wiedzę nie tylko na temat tego jak obsługiwać mikroskop czy program komputerowy. Chcemy by miały szanse zdobyć wiedzę i umiejętności: JAK RADZIĆ SOBIE Z TRUDNYMI EMOCJAMI I STRESEM, CO ROBIĆ BY USPOKOIĆ MYŚLI I CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE, JAK ZADBAĆ O SIEBIE BY MÓC BYĆ ŻYCZLIWYM DLA SIEBIE I INNYCH. Dzięki temu będą miały szanse stać się zdrowymi, współczującymi dorosłymi, a to przyniesie kolejne piękne zmiany w świecie i społeczeństwie.” Zobacz Planetę Mądrości Czas do końca przedsprzedaży Niektóre z popularnych zwrotów - pozytywne i negatywne - na których polegasz w kontaktach z dziećmi, mogą mieć trwały wpływ na ich rozwój. Uważaj, co mówisz! Zobacz galerię50 zdjęć „Po pierwsze, to po prostu nieprawda. Po drugie, jedną z najbardziej szkodliwych rzeczy dla dziecka jest nie przeżyte życie rodzica. Na koniec, dziecko nie ma miejsca, w którym mógłby złożyć swoje zranienie i złość. Myślą: „Jeśli mama i tata są bezinteresowni i robią wszystko dla mnie, to jak mogę się na nich złościć? Problemem muszę być ja” - mówi dr Brad M. Reedy, współzałożyciel i dyrektor kliniczny Evoke Therapy Programs i autor książki Podróż bohaterskiego rodzica: walka twojego dziecka i droga do domu. „Gdy po komplementie natychmiast pojawia się„ ale ”, skupia się na negatywnym, a nie pozytywnym. Całe pozytywne wzmocnienie, wzrost samooceny i motywacja uzyskane dzięki komplementowi są tracone, gdy tylko„ ale ”jest "- wyjaśnia Adelle Cadieux, psycholog dziecięcy w szpitalu dziecięcym Helen DeVos. Każdy rodzic chce wierzyć, że jego dziecko jest genialne, a wysokie oczekiwania akademickie mogą mu pomóc w osiągnięciu lepszych wyników - do pewnego momentu. Jak wynika z badania opublikowanego w Journal of Personality and Social Psychology, kładziemy nacisk na oceny i osiągnięcia, a to przyniesie odwrotny skutek i pogorszy ich wyniki w szkole. „Zadaniem numer jeden rodzica jest zachowanie spokoju bez względu na to, co się stanie. Oprócz tego, że zwykle mówimy rzeczy, których później żałujemy, gdy jesteśmy źli lub sfrustrowani, zachowanie spokoju jest także wzorem dla naszych dzieci, jak chcemy, aby się zachowywały Jest to szczególnie ważne w przypadku rodziców dzieci, które łatwo się denerwują ”- wyjaśnia Timothy Gunn, licencjonowany psycholog kliniczny. Jeśli chodzi o nakłanianie dzieci do zdrowej diety, nauka jest jasna: skup się na korzyściach i pysznym smaku zdrowej żywności, a nie na negatywnym postrzeganiu ich wagi. Jak wynika z badania opublikowanego w artykule opublikowanym w czasopiśmie Eating and Weight Disorders, w ogóle komentowanie wagi tylko martwi dzieci i szkodzi ich samoocenie. „Dzieci z nadwagą lub otyłością mogą skorzystać na zmianach żywieniowych; ale nazywanie dziecka tłuszczem jest bolesne i nie daje żadnych wskazówek, jak schudnąć” - mówi Kimber Shelton, psycholog i właścicielka usług doradczych i konsultingowych KLS w Dallas w Teksasie. „Negatywne etykietowanie ciała i zawstydzanie wpływają na kulturę nieuporządkowanego jedzenia i niezdrowego obrazu ciała”. Mówienie dzieciom, że jedzenie jest zdrowe, przynosi wielkie skutki - twierdzą naukowcy z University of Chicago. Zamiast skupiać się na odżywianiu, dzieci zakładają, że wszystko, co zdrowe, będzie smakować źle, i odrzucają to. Chcesz, aby Twoje dzieci wypolerowały brokuły? Powiedz im, jak pyszne smakuje i jak przyjemnie jest go jeść. W zły dzień możesz postrzegać siebie jako brzydkiego grubasa, ale twoje dziecko postrzega cię jako najpiękniejszego, niesamowitego człowieka, jaki kiedykolwiek żył - i chce dorosnąć, aby być takim jak ty. Więc kiedy krytykujesz swoje ciało, nie tylko oczerniasz kogoś, kogo kocha, ale uczysz go, jak czuć się tak samo ze swoim ciałem, mówią naukowcy z Notre Dame. „Mówienie, że jako dziecko brałeś narkotyki, uprawomocnia używanie narkotyków przez własne dzieci. Nawet jeśli Twoje dziecko nie zareaguje, mówiąc:„ I wszystko w porządku ”, prawdopodobnie tak myślą. Twoje dzieci będą wzoruj swoje zachowanie na swoim - jeśli nie jesteś wystarczająco wykształcony, aby wyjaśnić swoim dzieciom, dlaczego zażywanie narkotyków jest niebezpieczne, nie dawaj im milczącej licencji na używanie, ponieważ to zrobiłeś ”- mówi Dennis Poncher, autor i założyciel grupy wsparcia sieć Ponieważ cię kocham. „Ważne jest, aby pozwolić dzieciom płakać i okazywać swoje emocje i frustracje. Muszą wiedzieć, że dobrze jest czuć się szczęśliwym, smutnym, złym itp. Poza tym nigdy nie powiedzielibyśmy dorosłemu, żeby przestał płakać, więc dlaczego mielibyśmy mówić to dla dzieci? " mówi Richard Peterson, wiceprezes ds. edukacji w Kiddie Academy. „Nawet jeśli coś nie jest dla ciebie wielką sprawą, może to być wielka sprawa dla twojego dziecka. Mówienie im, że to nie jest nieważne i zawstydza je za swoje emocje. Nie tylko są zdenerwowani z powodu pierwotnego problemu, ale są zawstydzeni lub zawstydzeni tym, jak bardzo są zdenerwowani. Te komentarze nigdy, przenigdy nie pomagają nikomu - dzieciom ani dorosłym - w rzeczywistości poczuć się lepiej lub uspokoić ”- wyjaśnia dr Rebecca Schrag Hershberg, dyrektor ds. szkolenia wczesnego dzieciństwa w Ramapo Dzieci i założycielka Little House Calls. „Gdyby to zrobili, mogliby! Nigdy nie dasz rady dotrzeć do dziecka, które wpada w złość. Zamiast tego najlepiej jest zachować spokój, nie łapać przynęty i być cierpliwym podczas potwierdzania jego uczuć - mówi Denise Daniels, ekspertka ds. rodzicielstwa i rozwoju dzieci oraz wynalazczyni Moodsters. „To, co może wydawać się drobiazgiem - zadrapanie, zepsuta kredka, zgubiona zabawka - to naprawdę wielka rzecz dla twojego dziecka. Łatwo się zdenerwować i to zmyć, ale powinieneś traktować to poważnie” - Daniels mówi. „Dzieci nie są leniwe. Często istnieje ukryty powód, dla którego nie są w stanie wykonać tego, o co je proszą. Rodzice atakują tym stwierdzeniem samoocenę i samoocenę dziecka. I spójrzmy prawdzie w oczy, żaden z nich kiedykolwiek byliśmy motywowani do osiągnięcia lepszych wyników, nazywając nas leniwymi ”- mówi Stacy Haynes, psycholog dziecięcy. „To zdanie jest typowe dla większości gospodarstw domowych, ale zazwyczaj nie prowadzi się do niczego szybciej, poza tym, że dzieci czują się bardziej zestresowane” - mówi Ariel Kornblum, psycholog dziecięcy z Nowego Jorku. „Lepiej być konkretnym, co ma się wydarzyć”. „Jeśli musisz bez końca się powtarzać, musisz przemyśleć swoją strategię komunikacji. Dokuczanie nigdy nie działa; dzieci słuchają bardzo selektywnie i od razu cię dostroją. Zamiast tego spróbuj zadać otwarte pytania, aby dotrzeć do źródła co się dzieje ”- mówi Daniels. „Wszystkie dzieci się boją, niezależnie od wieku” - mówi Daniels. „Mówienie tego do nich unieważnia ich uczucia i odrzuca je, sprawiając, że Twoje dziecko czuje, że nikt go nie słyszy”. „Nie możesz oczekiwać, że dzieci będą zachowywać się jak dorośli, ponieważ nie są dorośli. Jeśli dziecko zachowuje się jak dziecinne, spójrz na sytuację” - mówi Daniels. „Często wracają do starych zachowań, kiedy są zdenerwowani, niespokojni lub przestraszeni. Zamiast ich zawstydzać, słuchaj ich uczuć”. „Dzieci oczekują, że dorośli potwierdzą ich uczucia i doświadczenia, więc kiedy je odrzucasz, czują, że nie mają znaczenia. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego Twoje dziecko coś robi, zapytaj je, a następnie spróbuj zapamiętać doświadczenie, kiedy byłeś w podobnej sytuacji ”- mówi Daniels. „Jest to bolesne, ponieważ dziecko uczy się zaprzeczać swoim potrzebom i sobie. Większość ludzi gubi się w dzieciństwie i spędza resztę życia próbując je odnaleźć” - mówi Reedy. „To, co naprawdę się tutaj dzieje, to fakt, że możliwości rodziców są ograniczone i proszą dziecko, aby stało się mniejsze, aby dopasować się do ich potrzeb”. „Te słowa są często wypowiadane dzieciom, kiedy już czują się źle. Próba obarczenia ich odpowiedzialnością za twoje rozczarowanie tylko potęguje ich ból” - mówi Lisa Cavallaro, autorka książki No More Drama: How to Make Peace With Your Defiant Kid. „Dzieci nie są odpowiedzialne za emocjonalne samopoczucie swoich rodziców! To rodzice są odpowiedzialni za dobro swoich dzieci, a nie odwrotnie” - mówi Hershberg. „Chociaż ważne jest, aby dzieci zrozumiały, że ich zachowanie wpływa na innych ludzi, z punktu widzenia rozwoju niewłaściwe jest proszenie ich, aby zachowywały się w określony sposób poza poczuciem odpowiedzialności za uczucia rodziców”. „Niestety, wyrażenie„ nie rób tego ”nie uczy pożądanego zachowania. Zawsze lepiej jest skupić się na nauczaniu odpowiedniego zachowania, które służy temu samemu celowi. Na przykład zamiast mówić„ nie bij swojego brata ”, spróbuj mówiąc „w ten sposób delikatnie używamy naszych rąk” i demonstrujemy poklepywanie lub przytulanie ”- mówi Kornblum. „Zawsze powinieneś poświęcić trochę czasu na wyjaśnienie powodów, dla których prosisz dziecko, aby zrobiło to, o co je prosisz, a czego nie” - mówi Peterson. „Zajmie to tylko chwilę i będzie bardziej prawdopodobne, że zastosują się, jeśli będą wiedzieć dlaczego”. „Przerwa, zabieranie rzeczy, mówienie drugiemu rodzicowi i inne groźby są często domyślnymi technikami dyscyplinującymi. Ale kiedy rodzic ustala limit, zawsze powinien być przygotowany na to, aby go przestrzegać, więc nie grozić niczego, czego tak naprawdę nie będziesz robić, jak zawrócić samochód na wakacje ”- mówi Kornblum. „W rzeczywistości ustalenie limitu i nieprzestrzeganie może służyć raczej utrzymaniu, a nie zmniejszeniu trudnego zachowania”. Myślisz, że ustanowienie prawa zmieni Twoje dzieci w doskonałych obywateli? Według badań opublikowanych w Journal of Adolescence może mieć odwrotny skutek. Badanie wykazało, że autorytarni rodzice są bardziej skłonni do wychowywania lekceważących, przestępczych dzieci, które nie postrzegają ich jako prawowitych autorytetów, niż rodziców, którzy słuchają swoich dzieci i zdobywają ich szacunek i zaufanie. „Grożenie wyrzuceniem dziecka z domu to straszny pomysł na wielu poziomach” - mówi Poncher. „Takie postępowanie albo przestraszy dziecko i przeszkodzi mu emocjonalnie, albo powie„ dobrze! ”. i witam z zadowoleniem możliwość odejścia. Rodzice zasadniczo zrzekają się swojej odpowiedzialności, kiedy mówią takie rzeczy. Z mojego doświadczenia wynika, że ​​to stwierdzenie jest często pustą groźbą, której rodzice rzadko są skłonni zastosować się do niej - więc po co mówić coś takiego na początku z?" Styl rodzicielski twojego rodzica jest wskazówką, jak być rodzicem - ale to nie znaczy, że wszystko, co zrobili, było słuszne. Jeśli chodzi o rodzicielstwo, ważniejsze jest zrozumienie potrzeb swojego dziecka niż wychowanie go dokładnie w taki sam sposób, w jaki zostałeś wychowany - wynika z badania opublikowanego w Journal of Family Psychology. „To często pojawia się, gdy rodzice są na skraju rozsądku. Rodzice mogą myśleć, że ta krytyka jest łagodna, ale dziecko często tęskni za„ kiedy ”i zamiast tego słyszy„ Nienawidzę cię ”. Granica między tym, kiedy są„ sympatyczni ” „i nie staje się zbyt rozmyty”, mówi Crystal Rice, licencjonowana pracownica socjalna, terapeuta dziecięcy i konsultant w Insieme Consulting. Wstyd to koncepcja, której młodsze dzieci jeszcze nie rozumieją. Kiedy mówisz im, że powinni się wstydzić, słyszą tylko, że mama lub tata są na nich wściekli i nie wiedzą dlaczego. Co gorsza, zawstydzanie może sprawić, że starsze dzieci będą bardziej wyzywające i agresywne, jak wynika z badań przeprowadzonych przez University of Michigan. Kolejny 13 sztuczek dla rodziców, o których chciałbyś pomyśleć Od: Redbook Trwa ładowanie... Rodzina Relacje z dziećmi Rzeczy, których twoje dziecko nie musi wiedzieć 1 z 9O tym lepiej dziecku nie mówić Dobry kontakt z dzieckiem, to podstawa wychowania. Warto jak najwięcej rozmawiać ze swoją pociechą, ponieważ buduje to zaufanie oraz poczucie bezpieczeństwa. Jednak są kwestie, o których lepiej nie wspominać dziecku. Czy wiesz, jakie? Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Katarzyna Sadowska Psycholog i psychoterapeuta. Polecane dla Ciebie Komentarze Słowa, które wypowiadasz swojemu dziecku, będą miały trwały wpływ na to, jak dziecko się do ciebie czuje, a także na to, co czuje do siebie. Kiedy twoje dziecko źle się zachowuje, starannie dobieraj słowa. Oto dziewięć rzeczy, których nigdy nie powinieneś mówić podczas dyscyplinowania swojego dziecka: 1. „Zachowujesz się jak twoja matka!” Mówienie dziecku, że jego złe zachowanie przypomina ci kogoś innego – czy jest to drugi rodzic, czy inna osoba, której zachowania nie doceniasz – nie jest pomocne. Nawet porównania, które mają być trochę bardziej pozytywne, jak „Dlaczego nie możesz siedzieć cicho przy stole tak, jak robi to twoja siostra?” może być wręcz szkodliwe. Szanuj wyjątkowego ducha swojego dziecka i daj jasno do zrozumienia, że ​​jest jego własną osobą. 2. „Jesteś takim awanturnikiem!” Nazywanie swojego dziecka „małym potworem” lub „moim psotnym” może stać się samospełniającą się przepowiednią. W rzeczywistości nawet pozytywne etykiety, takie jak określanie dziecka jako „wysportowanego” lub „gwiazdy matematyki”, mogą mieć negatywny wpływ na poczucie własnej wartości dziecka. 3. „Przestań płakać albo dam ci coś do płakania.” Dyscyplinuj zachowanie dziecka, ale nie emocje. Dzieci muszą wiedzieć, że ich emocje są w porządku, ale to zachowanie jest niedopuszczalne. Jeśli Twoje dziecko płacze, bo jest mu smutno, nie mów mu, że powinno czuć się inaczej. Jeśli jednak krzyczy i zachowuje się w sposób destrukcyjny, daj mu konsekwencje i poucz go, aby używał zdrowszych umiejętności radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami w przyszłości. 4. „Czy nauczyłeś się już swojej lekcji?” Dyscyplina powinna polegać na nauczeniu dziecka uczenia się na błędach, a nie zawstydzania go za zepsucie. Zapytanie go, czy nauczył się swojej lekcji, sugeruje, że konsekwencje miały na celu karanie, a nie nauczanie. Lepszym pytaniem może być: „Co możesz zrobić inaczej następnym razem?” aby upewnić się, że rozumie, w jaki sposób może dokonać lepszego wyboru w przyszłości. 5. „Poczekaj, aż twój ojciec wróci do domu!” Nie sugeruj, że drugi rodzic jest prawdziwym dyscyplinującym i nie poradzisz sobie z niewłaściwym zachowaniem. To tylko ustanowi niezdrową dynamikę rodziny, w której przedstawiasz siebie jako niezdolnego, a drugiego rodzica jako ogra. Najskuteczniejsze konsekwencje są podawane natychmiast, więc staraj się od razu poradzić sobie z problemami z zachowaniem. 6. „Dziękuję, że to podniosłeś. Dlaczego nie możesz tego robić za każdym razem? Nigdy nie próbuj ukrywać krytyki jako pochwały. To obraźliwe i nieskuteczne. Chwal swoje dziecko za dobre zachowanie. Powiedz: „Tak się cieszę, że włożyłeś swoje naczynie do zlewu dokładnie, kiedy cię o to poprosiłem!” Chociaż zdarzają się sytuacje, w których właściwe jest udzielanie instrukcji, zachowaj szczerą pochwałę i unikaj dawania tych dwuznacznych komplementów. 7. „Wkurzasz mnie teraz!” Jedną z rzeczy, których rodzice silni psychicznie nie robią, jest obwinianie dzieci za swoje emocje. Weź osobistą odpowiedzialność za swoje myśli, zachowania i uczucia i nie mów dziecku, że on – ani ktokolwiek inny – ma moc, by sprawić, że cokolwiek poczujesz. Lepszym sposobem na sformułowanie swojej frustracji jest powiedzenie czegoś w stylu: „Naprawdę nie podoba mi się wybór, którego dzisiaj dokonujesz”. 8. „Przestań się ze mną kłócić”. Potrzeba dwóch osób do kłótni i za każdym razem, gdy przypominasz dziecku, aby przestało się kłócić, podtrzymujesz spór. Zaoferuj ostrzeżenie, zrealizuj konsekwencje lub po prostu użyj selektywnego ignorowania, aby położyć kres kłótni. 9. „Nie powiem ci więcej”. Powtarzanie twoich wskazówek to zły nawyk, a przypominanie dziecku, że nie będziesz powtarzał twoich wskazówek, jest jeszcze gorszym nawykiem. Narzekanie wysyła wiadomość, że Twoje dziecko nie musi słuchać za pierwszym razem. Jeśli Twoje dziecko nie zastosuje się do Twoich instrukcji po raz pierwszy, użyj ostrzeżenia „jeżeli…to”, które jasno wyjaśnia, co się stanie, jeśli nie zastosuje się do Twoich instrukcji.

50 rzeczy których nigdy nie powinniście mówić dzieciom